Wystąpienie podczas uroczystości odsłonięcia pomnika Jana Pawła II
12 października 2008 roku
Życie płynie nieubłaganie szybko, to, co – wydaje się, było jakby wczoraj, dziś jest historią. Historią kształtującą nasze życie, życie Częstochowy, życie Ojczyzny.
Trzydzieści lat temu nieukrywany entuzjazm rozjaśnił szarość miasta, miasta wyraźnie nielubianego i zaniedbywanego przez ateistyczną władzę PRL. Niemal w każdym domu, w pracy, nawet w szpitalach i szkołach, wszędzie usłyszeć można było słowa „Habemus Papam” – „mamy Papieża”. Mamy Naszego Ojca Świętego, wieszczonego słowami Juliusza Słowackiego... Mamy Papieża – Polaka, nam częstochowianom szczególnie bliskiego, niestrudzonego pielgrzyma na Jasną Górę, Metropolitę naszego Kościoła, sługę Jasnogórskiej Pani, Matki Boskiej Częstochowskiej.
Ten sam entuzjazm, może w jeszcze większym stopniu widoczny był 4 czerwca 1979 roku, gdy tu, w tym miejscu Jan Paweł II witany był przez częstochowian w czasie I Pielgrzymki do Ojczyzny. To tu, w sąsiedztwie pomnika wdzięczności Armii Radzieckiej, na placu noszącym imię komunisty – Marcelego Nowotki; tu właśnie miało miejsce to niezwykłe spotkanie.
Mówił wówczas Nasz Ojciec Święty:
„Przybyłem na Jasną Górę poprzez Kościół częstochowski (....). I stąd wielka moja radość, że mogłem naprzód stopę postawić przy katedrze częstochowskiej (...), która dzisiaj jest centrum życia kościelnego diecezji częstochowskiej (...). Pragnę również wyrazić radość z tego, że ten Kościół częstochowski, który od początku swego istnienia jako diecezja znalazł się w granicach metropolii krakowskiej, mogłem jako dawny metropolita krakowski tak dobrze poznać, tak się z nim głęboko zespolić (...). Byłem metropolitą krakowskim przez dobrych paręnaście lat i miałem sposobność przekonać się, co znaczy posiadać we wspólnocie metropolitalnej Kościół częstochowski, diecezję częstochowską, co to znaczy posiadać w tej wspólnocie Jasną Górę, ale co to znaczy również posiadać w tej wspólnocie cały Lud Boży Kościoła częstochowskiego, tak bardzo zróżnicowany, tak bardzo bogaty w swojej historycznej przeszłości. Wystarczy tylko przejść w myśli drogę od Wielunia do Sosnowca, już rysuje się przed nami obraz tego wielkiego bogactwa, czasem trudnego, zawsze wielkiego (...). Chcę pozdrowić i pobłogosławić każdego i wszystkich. Każdy dom, każdy ludzki dom, każdy ludzki warsztat pracy. Niech będzie ta błogosławiona równowaga pomiędzy każdym ludzkim warsztatem pracy i każdym ludzkim domem. Warsztat pracy jest dla domu, bo dom jest dla człowieka. Trzeba, by przez pracę człowiek miał swój dom i żeby przez pracę człowiek mógł rosnąć w swoim ludzkim domu. Tak bym krótko ujął moje życzenia dla wielkiej i zróżnicowanej społeczności Ludu Bożego diecezji częstochowskiej”.
Słuchaliśmy tych słów w skupieniu i w radości. Słuchaliśmy wzruszeni przeczuwając, że oto na naszych oczach zmienia się historia miasta i Polski. Czuliśmy się wspólnotą. Słowa błogosławieństwa zrodziły z nas wspólnotę.
Wielką prawie 2 milionową wspólnotą byliśmy w czasie pamiętnego VI Światowego Dnia Młodzieży 15 sierpnia 1991r. Było to najważniejsze wydarzenie czasu współczesnego w naszym mieście. Wtedy to Ojciec Święty stał się formalnym członkiem naszej wspólnoty przyjmując nadane przez Radę Miasta Honorowe Obywatelstwo Miasta Częstochowy. Było to pierwsze obywatelstwo papieskie. W odrodzonym w 1990r. polskim samorządzie. Staliśmy się miastem papieskim, o którym Ojciec Święty powiedział z wielkim przekonaniem w sierpniu 1993r. w Castel Gandolfo że „Częstochowa to dobre miasto”.
Wrócę pamięcią do innej chwili, do przełomu marca i kwietnia 2005 roku, gdy rodziła się wiosna, a my - zjednoczeni modlitwą - oczekiwaliśmy wieści o stanie zdrowia Naszego Ojca. Przeżywaliśmy wspólnie każdą godzinę Jego agonii. Aż przyszedł czas ostatni – 2 kwietnia o 21.37... Znów byliśmy wspólnotą, gdy żegnaliśmy Ojca kwiatami i płonącymi zniczami...
Ten Krzyż, który dziś tutaj się znajduje, ten pomnik Papieża - Pielgrzyma powstawał wówczas w naszych sercach. Rysowały go zapalone w oknach domów znicze i świece, watra górska tworzona przez studentów, czuwanie wieczorne harcerzy, pochód częstochowian przez Aleję od Archikatedry do Jasnej Góry, kwiaty znaczące ulicę nazwaną imieniem Zmarłego.
Z tego jest ten pomnik. Znak naszej wdzięczności i wierności. Znak naszej pamięci.
W tym miejscu, podczas I Pielgrzymki do Ojczyzny, Ojciec Święty błogosławił przyniesione przez wiernych częstochowian krzyże.
Mówił o nich Ojciec Święty: „krzyże, które mają upamiętnić nasze szczególne spotkanie w tajemnicy Krzyża Chrystusowego, bo przecież w tej tajemnicy się spotykamy, nią się chlubimy, ku niej prowadzi nas Maryja, przez nią dążymy do zmartwychwstania...”.
Ten krzyż przyniosłem wtedy wraz z moją żoną.
Z wizji artysty, profesora Jana Kucza, powstał tu wizerunek samotnego Pielgrzyma obok wspartego ramieniem o ziemię krzyża. I to jest symbolem Wielkiego Pontyfikatu. Tej samotnej służby Naszego Ojca Świętego niosącego w imię Krzyża nadzieję cierpiącym, głodnym, samotnym, ofiarom wojen i totalitaryzmów... Ileż sił trzeba mieć, by nieść przez całe swoje życie ten Krzyż !
Przez pamięć Naszego Ojca – pomóżmy dźwignąć to brzemię ! Bądźmy solidarni, nie odwracajmy wzroku od nieszczęść i cierpień, dostrzegajmy w każdym bliźniego... Bądźmy wspólnotą !
Bądźmy miastem godnym Naszego Ojca ! Naszego Honorowego Obywatela.
Z głębi serca dziękuję autorowi prof. Janowi Kuczowi, który stworzył dzieło wielkie, Komitetowi Budowy Pomnika, wszystkim darczyńcom i społeczności miasta Częstochowy, która jest prawdziwym fundatorem pomnika.





