Facebook NK Rss Dodaj do ulubionych Youtube Istagram

Aktualności

10 stycznia 2017
Drużyna może wszystko
[zdjęcie aktualności]
Udowodnili, że chcieć, znaczy móc. Michał Adamus i Daniel Bujak wiosną ubiegłego roku wpadli na pomysł wyprawy rowerowej, której celem będzie uzbieranie pieniędzy na zakup rowerów dla dzieci z Domu Małego Dziecka im. Edmunda Bojanowskiego w Częstochowie. Wyprawa doszła do skutku jesienią...
 
Wszystko zaczęło się podczas jednej z wielu wypraw rowerowych po Jurze, na jakie Daniel i Michał wspólnie jeżdżą. Obaj są amatorami sportów rowerowych i niemal codziennie na dwóch kółkach pokonują różne trasy. Idea charytatywnego wypadu narodziła się spontanicznie, wystarczyło tylko wprowadzić ją w czyn. Wymyślili, że na rowerach pojadą ze Świnoujścia na Hel. To nieprzypadkowy kierunek, wiatr zazwyczaj wieje z zachodu i łatwiej się wtedy jedzie. Na środek transportu wybrali specjalne rowery typu fatbike, aby łatwiej można było się poruszać po plaży. - Pomysł urodził się w maju, myśleliśmy, że uda nam się wybrać na wyprawę latem, ale jej organizacja i zbiórki pieniędzy sprawiły, że była ona możliwa dopiero w październiku - mówi Michał.
Przez ponad cztery miesiące rowerzyści gromadzili potrzebny sprzęt i trenowali jazdę. Raz wybrali się nawet do Międzyzdrojów, by sprawdzić, jak się jeździ rowerem po plaży, na co się nastawiać. Po powrocie znów wpadli w wir przygotowań, stworzyli również specjalny profil na Facebooku: Road to help, na którym na bieżąco informowali o swoich postępach. Ich zapał sprawił, że szybko organizację wyprawy wsparli przyjaciele i lokalne media. Dzięki temu pojawili się też sponsorzy, którzy podarowali im namioty, power banki, ciepłą odzież oraz sprzęt biwakowy.
 - Nikt wcześniej plażą na rowerze nie jechał na tym odcinku, przynajmniej nie ma dokumentacji takiej wyprawy w Internecie, więc jechaliśmy w ciemno, nie wiedząc czego możemy się spodziewać - mówi Daniel. Cały zgromadzony sprzęt załadowali na swoje rowery, i wtedy... przestraszyli się, bo rower wraz z wyposażeniem okazał się bardzo ciężki. - Mieliśmy wątpliwości, czy z takim ekwipunkiem nie zakopiemy się w piachu. Na szczęście większość plaży była ubita i przejeżdżaliśmy nią bez problemu. Kiedy piasek był sypki, musieliśmy rowery prowadzić - wspomina Michał.
Do pociągu wsiedli wraz z rowerami 21 października, a dzień później wystartowali spod latarni morskiej w Świnoujściu. Codziennie pokonywali około 40 kilometrów. W sumie jechali osiem dni, choć zakładali, że potrwa to dłużej. - Warunki atmosferyczne nie były najgorsze, chociaż słońce pojawiało się rzadko, najczęściej było pochmurno, padało. Na szczęście słabo wiało - dodaje Michał.
Najbardziej zaskoczyło ich to, że warunki brzegowe zmieniają się niezwykle szybko. Raz plaża jest ubita, szeroka, to znów wąska i sypka, a jeszcze za moment w ogóle jej nie ma. Obaj opowiadają: - Kiedy brakowało plaży, mijaliśmy ten kawałek, kierując się głębiej w ląd. Tak było w przypadku ujścia rzek lub poligonów wojskowych. Nad morzem sporo się też buduje, szczególnie koło Jarosławca. W takich wypadkach nie mogliśmy przejeżdżać przez plac budowy. Ponadto trzeba dodać, że my byliśmy tam dwa tygodnie po sztormie, który wyniszczył plaże. Może wylewało, tworzyło bajora. Ciężko było przejechać i czasem kończyło się to naszą kąpielą.
Utrudnieniem okazał się również krótki dzień. Nasi rowerzyści na początku próbowali jechać po zmroku, ale długo się nie dało, ze względu na bajorka i złą widoczność. Na pytanie, co było dla nich najtrudniejsze, zgodnie odpowiadają, że organizacja wyprawy. Daniel przyznaje, że na początku nie wierzył, że uda im się zrealizować marzenia i plany. Tym bardziej, że już nieraz obmyślali inne wyprawy. Jednak udało się, chociaż były momenty zwątpienia. Kiedy machina organizacyjna ruszyła, wiedzieli, że się już nie wycofają. Ich hasło motywacyjne brzmiało: drużyna! Kiedy je wypowiadali, od razu ich mobilizowało.
Z wyprawy wrócili 30 października, zebrali ponad 11 tys. zł. Chcieli kupić 10 rowerów, ale dzięki sponsorom - Fabryce Rowerów i firmie Trek, było ich więcej. Podopieczni Domu Dziecka otrzymali rowery po Nowym Roku.