Facebook NK Rss Dodaj do ulubionych Youtube Istagram

Aktualności

7 grudnia 2018
NIEPOWTARZALNA GITAROWA FIESTA
[zdjęcie aktualności]

Kiedy wyszedł zza kulis wielu pewnie ciągle nie mogło uwierzyć… Al Di Meola 4 grudnia zagrał w Filharmonii Częstochowskiej kompozycje nie tylko z najnowszej płyty ,,Opus”. Wcześniej wystąpił Adam Palma – i zrobił to tak, że publiczność niechętnie pozwoliła mu zejść ze sceny.   

Prawie punktualnie o godz. 20.00 przed publicznością zebraną w sali koncertowej – a było wśród niej także sporo osób spoza Częstochowy – zasiadł Adam Palma. I z miejsca dał się poznać jako niezwykle bezpretensjonalny, pełen  humoru artysta. Był to jego pierwszy solowy występ w naszym mieście, choć studiował niedaleko – na katowickiej Akademii Muzycznej. Dla tych, którzy wcześniej nie mieli kontaktu z jego muzyką, niedługi recital mógł być objawieniem i zachętą, aby niezwłocznie sięgnąć także po nagrania. Palma zaprezentował m.in. mieszankę intrygujących wersji kompozycji Hendrixa, tematy z polskiej muzyki filmowej (choćby ze ,,Stawki większej niż życie”) czy motyw z kreskówki ,,Inspektor Gadżet” – opracowany specjalnie po to, aby zaimponować synowi. Były też niewiarygodne aranżacje muzyki Chopina, których możemy spodziewać się na przygotowywanej wspólnej z Leszkiem Możdżerem  płycie. Artysta swobodnie wydobywał z gitary wszelkie możliwe subtelności, ujawniając jednocześnie ogromny dystans do samego siebie – prosił choćby o wyrozumiałość podczas wykonywania najbardziej wymagającej technicznie kompozycji, jaką kiedykolwiek grał. A był to … właśnie Chopin. Publiczność chciałaby zapewne posłuchać polskiego wirtuoza dłużej, ale – jak żartował – tego wieczoru kontrakt nie pozwolił mu już na więcej.  

Przerwy po występie Adam Palmy nie było. Wyglądający na 40-latka, choć urodzony w 1954 roku, mag gitary, były członek ,,Return to Forever” oraz tria z Johnem McLaughlinem i Paco de Lucią nie kazał na siebie długo czekać. I dobrze, bo pewnie spora grupa przybyłych do Filharmonii Częstochowskiej czekała na taką chwilę całe dekady. Al Di Meola pojawił się na scenie w towarzystwie akordeonisty Fausto Beccalossiego i pianisty Kemuela Roiga. Na pierwszy ogień poszedł utwór ,,Milonga Noctiva” z najnowszej płyty ,,Opus” – mocno w klimacie uwielbianego przez Meolę Astora Piazzolli. Muzyka, jaką zaprezentowało całe trio, to w zasadzie odmiana współczesnej kameralistyki, oczywiście czerpiąca obficie z języka jazzu, ale znacznie wychodząca poza jego konwencję, silnie eksponująca formę. Bez wsparcia bębniarza czy perkusjonalisty muzycy brzmieli, jakby grali ze sobą od pół wieku, zwłaszcza w sferze rytmu uprawiali niewiarygodną ekwilibrystykę – rytmiczne zabawy z nieoczywistym akcentowaniem to zresztą znak firmowy Ala Di Meoli od lat. Z nowej płyty było jeszcze m.in. ,,Ava’s Dream Sequence Lullaby” – rodzaj kołysanki dla córeczki gitarzysty, a potem także przepiękne ,,Misterio” z ,,The Grand Passion” czy ,,Café 1930” z ,,Heart of the Immigrants”. Artysta sporo opowiadał, nie stronił od anegdot – jak choćby o wynajmowaniu domu tuż obok londyńskiej posiadłości Paula McCartneya. Muzycy w pewnym momencie wstali i zaczęli znikać za sceną, ale gdy lider rzucił do mikrofonu ,,We’ll be right back!”, sala odetchnęła – to jeszcze nie koniec. Po 10-minutowej przerwie niezwykły wieczór trwał dalej, a na pożegnanie było ,,She’s leaving home” ukochanych przez Di Meolę Beatlesów oraz – a jakże – ,,Mediterranean Sundance”. Publiczność kilkukrotnie podrywała się z krzeseł bijąc oklaski, a Al dziękował, ciepło wyrażał się o polskich kulinariach (,,gołąbki!”) i mówił o tym, jak dobrze zawsze gra się im w Polsce. Po wszystkim muzycy wyszli jeszcze na hol naszej Filharmonii, aby podpisać płyty tłumowi chętnych. Całość należała do tego rodzaju koncertowych spełnień melomana, które w życiu da się policzyć najwyżej na palcach jednej ręki.

Al Di Meola to nie pierwsza wielka, zagraniczna gwiazda, która w swoich planach koncertowych uwzględniła Filharmonię Częstochowską. Co dwa lata na Festiwalu Wiolinistycznym im. Bronisława Hubermana muzycy na światowym poziomie wykonawczym grają nie tylko muzykę klasyczną. W Częstochowie wystepowali już m.in. Nigel Kennedy i Joshua Bell. Na tegorocznym festiwalu Hot Jazz Spring zagrał wybitny saksofonista Scott Hamilton, a w cyklu JAZZtochowa w sali koncertowej pojawił się John Scofield, w latach 80. członek zespołu Milesa Davisa, zaliczany do ścisłej światowej czołówki gitarzystów jazzowych. Już 18 grudnia w naszej Filharmonii będzie można usłyszeć legendarną orkiestrę Glenna Millera, której 80-letnia historia sięga złotej ery standardów i swingu. Szczegóły – jak zawsze – na stronie filharmonia.com.pl


mb
zdjęcia z koncertu Ala Di Meoli dzięki uprzejmości Zbigniewa Burdy